Śmierć dziecka przy porodzie albo krótko po porodzie to jedna z najbardziej dramatycznych sytuacji, z jakimi mogą mierzyć się rodzice. Gdy przebieg porodu budzi poważne wątpliwości, najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dokumentacji, zapisu KTG i ustalenie kolejności zdarzeń.
Na tej stronie pokazujemy to na przykładzie konkretnej sprawy, ale najważniejsze jest coś innego: jeżeli Twoja historia wygląda podobnie, najpierw trzeba spokojnie ustalić fakty, zabezpieczyć dokumentację i ocenić, czy przebieg porodu wymaga dalszej analizy prawno-medycznej.
Sprawdź, jakie dokumenty warto zabezpieczyć i co zrobić jako pierwszy krok.
Jeżeli przebieg porodu budzi poważne wątpliwości, najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dokumentacji, zapisu KTG i uporządkowanie kolejności zdarzeń.
- analiza dokumentacji i KTG
- ocena przebiegu porodu
- ustalenie dalszej ścieżki działania
Pierwszy etap to spokojne ustalenie faktów — bez pochopnych wniosków i bez działania „w ciemno”.
Kiedy śmierć dziecka przy porodzie może świadczyć o błędzie medycznym?
Nie każda śmierć dziecka przy porodzie oznacza automatycznie błąd medyczny. Są jednak sytuacje, które powinny skłonić rodziców do bardzo uważnej analizy sprawy.
Wątpliwości mogą być uzasadnione szczególnie wtedy, gdy:
- zapis KTG wskazywał na pogarszający się stan dziecka,
- personel zbagatelizował alarmujące objawy,
- odmówiono cesarskiego cięcia mimo utrzymujących się nieprawidłowości,
- po porodzie przekazywano rodzicom niespójne informacje,
- dokumentacja medyczna budzi zastrzeżenia,
- pojawia się konieczność analizy przez prokuraturę albo zabezpieczenia dokumentacji.
Co rodzice powinni zabezpieczyć w pierwszej kolejności?
Jeżeli pojawiają się choćby wstępne wątpliwości co do przebiegu porodu, rodzice powinni jak najszybciej zabezpieczyć:
- pełną dokumentację medyczną z porodu i hospitalizacji,
- zapis KTG, jeżeli był wykonywany,
- informacje o sekcji zwłok dziecka,
- kartę zgonu i dokumenty ze szpitala,
- własną chronologię zdarzeń,
- nazwiska osób obecnych przy porodzie i rozmowach z personelem.
Największym błędem jest odkładanie tego etapu „na później”. Dopiero dokumenty pozwalają sprawdzić, czy to był błąd przy porodzie, czy nie. RPP wskazuje też, że po śmierci pacjenta dokumentacja może zostać udostępniona osobie upoważnionej, przedstawicielowi ustawowemu albo osobie bliskiej, a sprzeciw nie jest skuteczny m.in. wtedy, gdy dokumentacja jest potrzebna do dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia z tytułu śmierci pacjenta.
Historia Antosia: dlaczego ta sprawa budzi poważne wątpliwości
Z opisu sprawy wynika, że rodzice wskazywali między innymi na odmowę cesarskiego cięcia, odłączenie KTG w chwili spadku tętna dziecka, brak właściwej reakcji personelu oraz późniejsze wątpliwości dotyczące dokumentacji medycznej. To właśnie taki układ zdarzeń najczęściej sprawia, że rodzice zaczynają podejrzewać, iż śmierć dziecka mogła mieć związek nie tylko z tragicznym przebiegiem porodu, ale także z błędem medycznym.
Antoś żył zaledwie 13 dni. Rodzice za śmierć syna po porodzie obwiniają położną, która odbierała poród i lekarza dyżurnego. Twierdzą, że rodzącej odmówiono cesarskiego cięcia i odłączono KTG monitorujące pracę serca, gdy tętno dziecka spadało. – Badanie KTG trwające kilka godzin może kosztować, jeżeli chodzi o taśmę, 15-20 zł. Czyli tak naprawdę, o 20 zł oparł się los tego dziecka. A podkreślam, było to dziecko urodzone bez wad wrodzonych i w pełni zdolne do życia – mówi ginekolog, dr Ryszard Frankowicz.
„Położna mówiła, żeby jej nie pouczać”
Marlena Deniszewska jest pielęgniarką w Szpitalu Miejskim w Siedlcach. To tam zdecydowała się urodzić swoje dziecko. Jak mówi, ciąża przebiegała bez zakłóceń. Antoś miał przyjść na świat zdrowy.
– Byliśmy bardzo szczęśliwi, od samego rana pakowaliśmy się, żeby wszystko mieć gotowe. Czekaliśmy i odliczaliśmy, kiedy zobaczymy synka. Trafiłam po godzinie 13 na oddział patologii ciąży, zrobiłam KTG i wszystko było w porządku. Zdrowy, silny chłopak – opowiada Marlena Deniszewska.
Po podaniu oksytocyny, czyli hormonu wywołującego poród, zaczęły się problemy.
– Skurcze były bardzo silne, prosiłam o znieczulenie. Dostałam gaz, który mi nie pomagał – tłumaczy mama chłopca.
Na sali porodowej nad rodzącą opiekę sprawowała położna.
– Kilkukrotnie prosiliśmy o znieczulenie i cesarskie cięcie. Mama czuje, jeżeli coś się dzieje złego z dzieckiem. Krzyczeliśmy, żeby zadzwonili po lekarza, bo wiedzieliśmy, że Marlena nie da rady urodzić naturalnie. Położna zwracała nam uwagę, że mamy jej nie pouczać, bo ona ma 20 lat stażu i jeśli coś się nam nie podoba, to możemy wyjść z sali – dodaje Tomasz Borysowski, tata chłopca.
Antoś jest siny. „Mówiłam, żebyś bardziej rozszerzyła nogi”
Pani Marlena przekonuje, iż wielokrotnie alarmowała, że nie da rady urodzić siłami natury.
– Było podłączone KTG i po 15 minutach, kiedy była trzecia faza skurczów, zaczęło spadać tętno dziecka ze 120 na 70 – wspomina pani Marlena. KTG monitoruje pracę serca płodu.
– Alarm było słychać na całej sali. Położna odpięła KTG i wyłączyła alarm. Nie wzywała lekarza, zero reakcji. Ona była tam sama, była szefem i robimy wszystko tak, jak ona chce – dodaje Tomasz.
Jak mówią rodzice, tętno dziecka nie było kontrolowane w żaden sposób do końca porodu. Trwało to ok. 30 minut. Po tym czasie pani Marlena urodziła Antosia.
– Położna rzuciła go na mnie. Gdybym go nie złapała, to by spadł. Był cały siny. Myśleliśmy, że jest to chwilowe. Powiedziałam: „Mój synku kochany”, a położna odpowiedziała: „Teraz mój synku kochany? Widzisz, co narobiłaś? Mówiłam, żebyś bardziej rozszerzyła nogi i zaczęła przeć”. Dopiero po paru minutach, jedna z pań przywróciła mu akcję serduszka. Mały nigdy nie zapłakał. Nigdy nie usłyszeliśmy jego głosu – opowiada Marlena i dodaje, że położna to ją obwiniała za problemy, które pojawiły się przy porodzie. Ale nie tylko to zachowanie zaskoczyło rodziców.
– Kiedy synkowi próbowali przywrócić czynności życiowe, położna w końcu usiadła do dokumentacji i z uśmiechem zaczęła mówić, że jutro przyjeżdżają do niej goście, są imieniny męża, a ona nie miała kiedy upiec ciast, bo musi siedzieć w pracy. Kiedy walczono o życie mojego synka, ona miała problem z imieninami męża – płacze mama Antosia.
Śmierć przy porodzie – Antoś umiera po 13 dniach
Antoś w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala w Warszawie. Od momentu urodzenia, leżał podłączony do respiratora.
– Mieliśmy nadzieję, że przeżyje. Skoro łapał nas za palec, poruszał stópkami, odczuwał łaskotki. Niestety, odszedł od nas 1 sierpnia, o godzinie 4:55 – mówi pani Marlena. Chłopiec żył tylko 13 dni.
– Wiele spraw kończących się w taki sposób, wynika z nieuwagi, niedbalstwa, wadliwego nadzoru lekarza oraz lekceważącego stosunku do porodu. Jeżeli nie używano KTG przy podawaniu oksytocyny, wina położnej a w szczególności lekarza jest bezdyskusyjna – komentuje inny ginekolog.
O tym, że po podaniu oksytocyny czyli hormonu wywołującego poród, należy monitorować stan dziecka przy pomocy KTG, mówią zalecenia Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.
Śmierć przy porodzie – sfałszowany podpis i wpisy w dokumentacji medycznej?
Rodzice Antosia otrzymali dokumentację medyczną ze szpitala dopiero po tygodniu. Pani Marlena stwierdziła, że jeden z jej podpisów został sfałszowany.
– Jest tu napisane, że odmówiłam badania KTG, a to nie jest prawda. Natomiast pięć minut przed porodem, pojawiła się informacja dopisana innym długopisem, o stanie tętna dziecka. Skąd pojawił się taki odczyt, skoro KTG było odłączone, a ani położna ani lekarz, nie osłuchiwali brzucha? – pyta pani Marlena.
Dyżurującemu lekarzowi rozmowę z dziennikarzami odradził adwokat. Położna wyjechała na urlop. W imieniu szpitala wypowiedział się jego dyrektor.
– Powołana została komisja w składzie pięcioosobowym, bada sprawę i ocenia sposób postępowania w trakcie całej akcji porodowej – mówi Mirosław Leśkowicz, dyrektor Szpitala Miejskiego w Siedlcach i dodaje: – Szpital nie komentuje tego, co się wydarzyło w trakcie porodu.
– Badanie KTG trwające kilka godzin, może kosztować jeżeli chodzi o taśmę, 15 – 20 zł. Czyli tak naprawdę, los tego dziecka oparł się o 20 zł. A podkreślam, było to dziecko urodzone bez wad wrodzonych i w pełni zdolne do życia – przyznaje dr Ryszard Frankowicz.
Wydarzenia na sali porodowej, będą analizować również śledczy z prokuratury. Zostało wszczęte postępowanie w sprawie błędu w sztuce lekarskiej, który doprowadził do śmierci Antosia.
– Na chwilę obecną, został przesłuchany ojciec dziecka. Potwierdzam, że z jego zeznań wynika, że zarzuca błędy jeśli chodzi o położną i lekarza. W trakcie przesłuchania podawał również takie okoliczności, że jego zdaniem podpis na dokumentacji lekarskiej został podrobiony i dlatego też dokumentacja została zabezpieczona. KTG również zostało zabezpieczone – mówi Katarzyna Wasak z Prokuratury Rejonowej w Siedlcach.
– Obiecaliśmy synkowi, że każdy, kto odebrał mu życie, poniesie konsekwencje – dodaje mama chłopca.
Podejrzewasz, że podczas porodu doszło do nieprawidłowości?
Jeżeli Twoja historia wygląda podobnie, pierwszym krokiem jest ustalenie, jakie dokumenty trzeba zabezpieczyć i co sprawdzić w dokumentacji medycznej.
- zapis KTG i dokumentacja porodu
- chronologia zdarzeń krok po kroku
- ustalenie dalszej ścieżki działania
Najważniejsze jest szybkie zabezpieczenie dokumentów i spokojna analiza przebiegu porodu — bez pochopnych wniosków i bez działania w ciemno.
Najczęstsze pytania po śmierci dziecka przy porodzie
To pytania, które najczęściej pojawiają się wtedy, gdy rodzice próbują ustalić, czy przebieg porodu i działania personelu mogły budzić poważne zastrzeżenia.
Czy sama śmierć dziecka przy porodzie oznacza błąd medyczny?
Nie zawsze. Są jednak sytuacje, w których przebieg porodu, zapis KTG, decyzje personelu albo treść dokumentacji medycznej uzasadniają bardzo poważne wątpliwości i wymagają spokojnej analizy.
Co rodzice powinni zrobić od razu?
W pierwszej kolejności warto zabezpieczyć dokumentację medyczną, ustalić, czy była wykonywana sekcja zwłok, spisać przebieg porodu krok po kroku i nie opierać się wyłącznie na ustnych wyjaśnieniach szpitala.
Jakie dokumenty mogą mieć największe znaczenie?
Najczęściej istotne są pełna dokumentacja z porodu, zapis KTG, dokumentacja hospitalizacji dziecka, karta zgonu, informacje o sekcji zwłok oraz własna chronologia zdarzeń przygotowana przez rodziców.
Czy zapis KTG może mieć kluczowe znaczenie w takiej sprawie?
Tak. W sprawach dotyczących porodu zapis KTG bardzo często jest jednym z najważniejszych dowodów, ponieważ pokazuje, jak zmieniał się stan dziecka i czy reakcja personelu była prawidłowa oraz odpowiednio szybka.
Czy sekcja zwłok dziecka ma znaczenie?
Tak, ponieważ może pomóc w ustaleniu rzeczywistej przyczyny śmierci i późniejszej ocenie, czy przebieg porodu oraz działania personelu były prawidłowe.
Kiedy warto skonsultować sprawę z kancelarią?
Najlepiej możliwie szybko — po zabezpieczeniu podstawowych dokumentów albo już wtedy, gdy rodzice widzą, że przebieg porodu budzi poważne wątpliwości i chcą ustalić, jakie dowody trzeba zachować.
Gdzie przeczytać więcej o roszczeniach za błąd przy porodzie?
Szczegółowe informacje o roszczeniach, odszkodowaniu i dalszej ścieżce prawnej opisaliśmy na osobnej stronie: roszczenia za błąd przy porodzie.
Masz wątpliwości po przeczytaniu FAQ?
Jeżeli przebieg porodu budzi poważne zastrzeżenia, nie warto zwlekać z zabezpieczeniem dokumentacji i spokojnym ustaleniem faktów. Możesz od razu zadzwonić albo opisać sprawę mailowo.
Pierwszy krok to analiza dokumentów i przebiegu porodu — bez pochopnych wniosków i bez działania w ciemno.




